Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty

14 listopada 2013

Muffinki dyniowe

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić przepis na moje ostatnio ulubione muffinki dyniowe.
Cała rodzina i znajomi się od nich uzależnili i piekę porcję za porcją już od dobrego miesiąca i wszystkie w mgnieniu oka znikają, tak że nawet nie miałam wcześniej czasu na zrobienie zdjęć :)


Przepis znalazłam na blogu, którego adresu nie mogę sobie przypomnieć. Ale wydaje mi się, że oryginał przepisu należy do Jamie'go Oliver'a, a na tym blogu dziewczyna go trochę zmodyfikowała. 
Ja również wprowadziłam drobne modyfikacje przy pierwszej porcji wypieku, były one głównie spowodowane brakiem lub ograniczoną ilością niektórych składników, a potem już tak zostało, ale wydaje mi się że to im nawet na dobre wyszło, w końcu wszystkim smakują :) 

Składniki:
- puree dyniowe z około 700 g dyni
- 300 g cukru
- 3 jajka
- szczypta soli
- 300 g mąki pszennej lub wieloziarnistej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki przyprawy do ciasteczek korzennych
- 3-4 łyżki cynamonu
- 175 ml oleju rzepakowego

Purre z dyni robię zazwyczaj dzień lub parę godzin przed planowanym wypiekiem. Robi się je banalnie prosto- kawałek dyni obieramy ze skórki i pozbywamy się środka, następnie kroimy na małe (nie koniecznie mikro) kawałki, następnie wrzucamy do garnka i zalewamy wodą tak by każdy kawałek wody dotykał, ale nie koniecznie był w niej zanurzony całkowicie. Garnek stawiamy na gazie i gotujemy aż dynia zmięknie. Następnie są dwa wyjścia: pierwsze czyli pozbycie się nadmiaru wody z garnka, zblendowanie dyni i odczekanie jak wystygnie lub tak jak ja najczęściej robię, czyli zostawienie dyni by wystygła, pozbycie się nadmiaru wody i na końcu zblendowanie całości. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia którą opcję się wybierze :)
Kiedy dynia jest już chłodna można zabrać się za robienie ciasta na muffinki. W misce ubijam jajka z cukrem, dodaję puree z dyni cały czas miksuję ( uwaga może chlapać :)), następnie dodaję suche składniki- mąkę, sól, proszek do pieczenia i przyprawy, i na koniec cały czas miksując dodaję olej. 
Gotową masę przekładam do foremek sylikonowych, lub metalowych wyłożonych papierkami i wkładam do wcześniej rozgrzanego do 180 st. piekarnika i pieczę około 20-25 minut do suchego patyczka.
Z masy tej można także zrobić ciasto, bo też próbowałam, wtedy tylko wydłuża się czas pieczenia do około 40 minut.

Ostatnio do tak upieczonych babeczek zrobiłam krem z serka mascarpone z gorzką czekoladą i były jeszcze lepsze :)

Zachęcam do spróbowania puki jeszcze można kupić dynie :) I jeżeli zrobicie to koniecznie dajcie znać co sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

9 sierpnia 2012

Borówkowa zachcianka

Od dłuższego czasu "chodziły" za mną borówki/jagody (jak kto woli :)) Ale za bardzo nie wiedziałam co z nimi zrobić. Najchętniej zjadłabym je w postaci pierogów na słodko, ale niestety nie znalazłam nikogo kto by był chętny mi je przygotować, a samej też nie za bardzo chciało mi się je kleić :) Także któregoś pięknego dnia naszedł mnie pomysł by upiec z nimi ciasto.
Przeszukałam kilka stron internetowych i blogów w poszukiwaniu jakiegoś dobrego przepisu i tak natrafiłam na bloga Moje wypieki, gdzie autorka udostępniła przepis na ciasto ucierane z owocami. Najlepsze w tym przepisie jest to, że jest uniwersalny i możemy użyć jakiekolwiek owoce chcemy :) Następnym razem spróbuję z malinami, jabłkami lub rabarbarem :)

A tak prezentuje się moje ciasto :)


Jest przepyszne :) nie za słodkie, a dzięki borówką lekko kwaśne, czyli idealne :)



Jedyne co bym w przepisie zmieniła, to proporcje na kruszonkę zmniejszyłabym o 1/4 lub 1/2, ponieważ chyba trochę za dużo mi jej wyszło :)

Ciasto smakuje wszystkim domownikom  i znika w tempie expresowym, dlatego niedługo chyba będę musiała przygotować kolejne :)
A może wy macie jeszcze jakieś ciekawe przepisy, które mogłabym wykorzystać?
Pozdrawiam
Aneta


29 czerwca 2012

Mrożona kawa czekoladowa :)

Z góry przepraszam, że tak dawno nie było notki, ale ostatnio praca i studia wypełniają 85% mojego czasu. Naszczęście tylko jeszcze 2 egzaminy w ten weekend i będe mogła znowu wrócić do blogowania.

A wracając do tematu, przychodzę dzisiaj do Was z pomysłem napoju na te zbliżające się upalne dni.


Ponieważ już od dłuższego czasu mój organizm źle reaguje na zwykłe mleko to postanowiłam się przeżucić na sojowe. W Biedronce zaopatrzyłam się w karton takiego oto mleka:


Przygotowanie napoju jest banalnie proste :) Do kubeczka wsypujemy 1-2 łyżeczek kawy, do połowy zalewamy wodą, do pełna dolewamy mleko i na koniec dodajemy lód (najlepszy jest skruszony, ale całe kostki też mogą być :)).
Taka kawa napewno przyniesie ochłodę, a przy okazji zaspokoi nasze pragnienie sięgnięcia po coś słodkiego:)
Pozdrawiam
Aneta :)