26 września 2012

Essie Mademoiselle + Catrice Goldfinger

Essie Mademoiselle pokazywałam w moim zamówieniu z Paatalu tu, dziś chciałabym wam pokazać go na paznokciach :)
Mademoiselle jest chyba jednym z ich najpopularniejszych i powszechnie znanych lakierów, a za mną "chodził" już od dłuższego czasu, aż w końcu się skusiłam. Jest to mój pierwszy Essiak, a już wiem, że na pewno nie ostatni :)

Jest to typowy mleczny kolor. Na paznokciach mam 3 warstwy i uważam, że tak najlepiej wygląda.




Mam wersję Europejską z grubym pędzelkiem, niestety mój miał mały mankament.


Napisałam miał, ponieważ już się go pozbyłam, podcinając niesforny włos, ponieważ troszkę przeszkadzał w malowaniu.

Lakier na paznokciach z top coatem z Sally Hansen Mega Shine utrzymuje się spokojnie 5 dni, a potem zmywam, bo po prostu mi się nudzi :)

A tutaj chciałabym wam jeszcze pokazać moje pierwsze w życiu ombre na paznokciach :)
Uważam, że jak na pierwszy raz wyszło mi całkiem nieźle :)



W roli głównej Essie i Catrice nr 650 Goldfinger.



Jeżeli macie jakieś lakiery Essie które możecie mi polecić to piszcie w komentarzach :)
Tak samo piszcie, jeżeli widziałyście gdzieś lakier podobny do Catrice tylko w srebrnym kolorze, ponieważ aktualnie takiego poszukuję :)

Pozdrawiam
Aneta 

22 września 2012

Usprawiedliwienie + mój mały zbiór :)

Przychodzę z małym usprawiedliwieniem mojej nieobecności :) Niestety dopadły mnie dwie choroby, jedna zwana sesją, a druga przeziębieniem. Z czego wynikły brak czasu i brak chęci.
O tej pierwszej rozpisywać się nie będę, po prostu muszę zacisnąć zęby i to przeżyć :)
Za to tą drugą staram się sobie jakoś umilić, np. poprzez picie gorących herbatek :)
Dlatego dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój mały zbiór i pokrótce coś o nich powiedzieć. 


Jako pierwsze herbaty czarne. Lipton Tea Forest Fruit, czyli po prostu owoce leśne. Dorwałam ją w Biedronce za ok 5,50 w regularnej sprzedaży kosztuje coś koło 8zł za 20 torebek. Cieszę się że nie dałam za nią więcej bo należy ona do przeciętnych herbat. Jest smaczna, ale niestety bardzo słaba. Mimo iż zaparzałam ją przez ok 15 min. Druga herbata to jeżyna z poziomką firmy BioFix. Jest to jedna z moich ulubionych herbat, jest mocna (z jednej torebki można zrobić nawet 2 herbaty), do tego słodka, więc można ją spokojnie pić bez cukru. Dodatkowym plusem jest to, że torebki są pakowane oddzielnie, co pozwala nam zabrać je np. do pracy, nie martwiąc się czy przypadkiem nie rozsypią się w torebce. Cena to ok 4zł, jest dostępna np. w Rossmannie.
Dwie kolejne to melisy, jedna z gruszką firmy Vitax, a druga z pomarańczą firmy Herbal Time. Melisy lubię pić przed, w trakcie, lub po stresującym dniu, żeby trochę uspokoić organizm :)


Kolejna herbata to mieszanka dwóch: zielonej i czerwonej z pigwą i trawą cytrynową. Ma ona pomagać nam oczyścić organizm, ja nic takiego nie zauważyłam, ale może po prostu za rzadko ją piję :) Saga, to była moja pierwsza zielona herbata, najlepiej smakuje na ciepło z dodatkiem miodu. I ostatnia to Irving biała z poziomką i mandarynką. Jest to mój niedawny zakup, więc na razie piłam ją tylko raz, ale myślę że się polubimy :)

Do herbat które nie są za bardzo słodkie lubię dodawać miód, a gdy nie chce mi się czekać aż herbata przestygnie dodaję cukier trzcinowy :)
Oprócz pomocy przy przeziębieniu herbaty przydadzą się w nadchodzącym sezonie jesienno -zimowym, więc jeżeli znacie jakieś dobre herbatki to piszcie, chętnie spróbuje :)

Pozdrawiam 
Aneta

Ps. Wszyscy mają Clinique mam i ja:) Mimo, że nie wierzyłam, że jeszcze gdzieś będę mogła wymienić starą maskarę na próbkę to jednak się udało :)


11 września 2012

Zamówienie z Paatal i małe zakupy z Yves Rocher

Z początkiem września dzieci idą do szkoły, a Aneta?

Aneta idzie na zakupy :)
A dokładniej idzie na zakupy i buszuje po drogeriach internetowych :)
No ale jak tu się oprzeć kiedy Vexgirl umieszcza na swoim blogu informacje, że lakiery Essie na Paatalu są w niskiej cenie, a do tego jeszcze mają -10% na wszystko?
Lakiery Essie chciałam przetestować od zawsze, ale 30 zł za buteleczkę, to trochę za dużo jak dla mnie, a co jak mi się nie spodoba? No ale niecałe 15 zł to już co innego :D
Początkowo w moim koszyku wylądowały trzy kolory, lecz ostatecznie postanowiła kupić jeden, stwierdziłam, że jak mi się spodobają to wtedy kupię więcej :)
Nie byłabym sobą, gdybym skończyła zakupy z jednym lakierem :) Także dorzuciłam jeszcze top coat z Sally Hansen, ponieważ mój Essie good to go zmienił konsystencje na żelowato-glutowatą i ciężko go wydostać z buteleczki, a poza tym i tak już się kończy, a o Mega Shine słyszałam już dawno i chciałam go wypróbować.
Do tego doszły jeszcze dwie szminki, ponieważ w moim małym zbiorze kosmetyków nie było do tej pory żadnej. Także wybrałam jedną na dzień i jedną na wieczór :)
Puder i tusz to gratisy. 


Zdecydowałam się na sławny Essie Mademoiselle 

NYC to delikatny róż, według mnie idealny do dziennego makijażu :)

NYC 409

Niestety czerwień z Astora okazała się mieć złote drobinki w sobie, co nie bardzo mi się spodobało bo myślałam że będzie matowa.

Astor 207 Rouge Couture

Na szczęście po nałożeniu błyszczyka z Bell już tego tak nie widać.


Tusz jest wodoodporny więc nie będę go używała, ponieważ takowych nie lubię. A nad pudrem się zastanawiam, ponieważ nie słyszałam nigdy o tej firmie, a moja skóra jest skłonna do zapychania i naprawdę muszę uważać co na nią nakładam. 


I zakupy z Yves Rocher. Maseczkę już miałam wcześniej i jest naprawdę dobra, ładnie oczyszcza skórę. A szampon kupiłam, ponieważ mam ostatnio problemy z przetłuszczającymi się włosami. Drogeryjne szampony sobie z tym nie radzą, więc chciałam spróbować czegoś innego. Używałam go już kilka razy i muszę przyznać, że ma bardzo ładny pokrzywowy zapach :)


Chwilowo to tyle zakupów, ale pewnie coś jeszcze przybędzie :)
A Wy kupiłyście sobie coś w tym miesiącu?
Pozdrawiam
Aneta





7 września 2012

Sally Hansen Maximum Growth

Z odżywkami do paznokci (tymi które dotychczas stosowałam) jest tak, że działają, ale tylko kiedy są na płytce paznokcia. W momencie ich zmycia, paznokieć wraca do poprzedniego stanu, czyli staje się cienki i łamliwy. Stosowałam odżywki z Eveline i Nail teku i żadna z nich mi nie pomogła. Dlatego gdy w TK Maxxie znalazłam odżywkę z Sally Hansen byłam do niej sceptycznie nastawiona, ale postanowiłam spróbować.




Jak to działa według producenta?
Wyjątkowa formuła z proteinami jedwabiu daje problematycznym paznokciom siłę, ochronę i elastyczność, której potrzebują do wzrostu. Bardziej elastyczne paznokcie wyginają się zamiast łamać tak więc paznokcie mogą rosnąć dłużej i być silniejsze.

Jak stosować?
Jedną warstwę nałożyć na gołe paznokcie lub pod lakier. Nakładać codziennie świeżą warstwę. Rezultaty widoczne już po pierwszym tygodniu.

Moje wrażenia?
Odżywka naprawdę działa. Przed zastosowaniem przycięłam paznokcie najkrócej jak się dało. Codziennie przez tydzień nakładałam nową warstwę, następnie zmywałam i stosowałam jako podkład pod lakier kolorowy. Po kilku dniach zmywałam lakier kolorowy i znowu przez tydzień nakładałam odżywkę. 
Paznokcie urosły silne, ale jednocześnie giętkie, przez co nie łamią się przy większym nacisku.

paznokcie po trzytygodniowej kuracji
Teraz nawet gdy nie stosuję odżywki codziennie, a tylko jako podkład pod lakier, paznokcie nadal rosną twarde i już nie mam problemu z ich łamaniem :)

Cena:
 W Tk Maxxie kupiłam za 17,99 , ale widziałam je także w Super Pharm za ok 25 zł.
Uważam, że cena w stosunku do jakości jest niska.

Gorąco polecam tą odżywkę wszystkim, którzy tak jak ja mają problemy z łamliwością. U mnie zadziałała, więc może u Was też się sprawdzi. :)

Pozdrawiam
Aneta


5 września 2012

Rimmel Scandal Eyes Mascara



Kupiłam tą maskarę, ponieważ skończyła mi się poprzednia, a ta akurat była na promocji w Rossmannie. Zaciekawiła mnie, a jednocześnie zaniepokoiła szczoteczka. Końcówka jest większa od tych które dotychczas używałam. Pomyślałam, że za jednym pociągnięciem pomaluję wszystkie rzęsy, ale jednocześnie obawiałam się, że pomaluję nie tylko rzęsy, ale też górną powiekę.

Porównanie ze szczoteczką od pędzelka dołączonego do zestawu pędzli

Okazało się, że moje obawy były słuszne (przynajmniej początkowo). Po kilku pierwszych użyciach miałam ochotę wyrzucić tą maskarę przez okno.Cała górna powieka była upaprana i to nie było kilka kropeczek, które łatwo można usunąć patyczkiem kosmetycznym, to była odbita prawie cała szczoteczka.
Jednak z czasem doszłam do wprawy i teraz cieszę się, że jednak nie wyrzuciłam jej, bo była to jedna z najlepszych maskar jakie do tej pory używałam :)

rzęsy solo :)

jedna warstwa

dwie warstwy


trzy warstwy

Na co dzień stosowałam dwie warstwy, a na większe wyjścia trzy. Maskara utrzymywała się cały dzień i nie odbijała się na dolnej powiece (co jest dla mnie najważniejsze), a przy okazji ładnie podkreślała i pogrubiała rzęsy. 
Cena to ok. 30 zł. Mi przy codziennym stosowaniu wystarczyła na trzy miesiące (ważność od otwarcia to 12 miesięcy). 

Wiem, że u niektórych ta maskara się nie sprawdziła, ale ja osobiście mogę ją polecić :) Teraz jestem w trakcie testowania kolejnej maskary (recenzja już niedługo:)), ale prawdopodobnie jeszcze kiedyś wrócę to Scandal Eyes :)

A wy używałyście ją kiedyś? A może macie jakieś inne godne polecenia? Piszcie :)
Pozdrawiam
Aneta :)