21 listopada 2013

Wibo WOW Glamour Sand nr 4

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mojego ulubieńca :) Bardzo ciężko było uchwycić jego wyjątkowość na zdjęciach, ale mam nadzieje że się udało :)








Sporym minusem niestety jest trwałość, ponieważ już drugiego dnia mam starte końcówki, a trzeciego już zaczyna odpryskiwać. 
Ale jestem w stanie mu to wybaczyć, ponieważ jest PIĘKNY :)

Jeżeli Wam się spodobał i zastanawiacie się nad jego kupnem to polecam zaczekać do piątku, ponieważ w Rossmannie rusza akcja -40% na kosmetyki kolorowe w tym także lakiery, więc można zaoszczędzić parę groszy :)

Pozdrawiam 
Aneta

14 listopada 2013

Muffinki dyniowe

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić przepis na moje ostatnio ulubione muffinki dyniowe.
Cała rodzina i znajomi się od nich uzależnili i piekę porcję za porcją już od dobrego miesiąca i wszystkie w mgnieniu oka znikają, tak że nawet nie miałam wcześniej czasu na zrobienie zdjęć :)


Przepis znalazłam na blogu, którego adresu nie mogę sobie przypomnieć. Ale wydaje mi się, że oryginał przepisu należy do Jamie'go Oliver'a, a na tym blogu dziewczyna go trochę zmodyfikowała. 
Ja również wprowadziłam drobne modyfikacje przy pierwszej porcji wypieku, były one głównie spowodowane brakiem lub ograniczoną ilością niektórych składników, a potem już tak zostało, ale wydaje mi się że to im nawet na dobre wyszło, w końcu wszystkim smakują :) 

Składniki:
- puree dyniowe z około 700 g dyni
- 300 g cukru
- 3 jajka
- szczypta soli
- 300 g mąki pszennej lub wieloziarnistej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki przyprawy do ciasteczek korzennych
- 3-4 łyżki cynamonu
- 175 ml oleju rzepakowego

Purre z dyni robię zazwyczaj dzień lub parę godzin przed planowanym wypiekiem. Robi się je banalnie prosto- kawałek dyni obieramy ze skórki i pozbywamy się środka, następnie kroimy na małe (nie koniecznie mikro) kawałki, następnie wrzucamy do garnka i zalewamy wodą tak by każdy kawałek wody dotykał, ale nie koniecznie był w niej zanurzony całkowicie. Garnek stawiamy na gazie i gotujemy aż dynia zmięknie. Następnie są dwa wyjścia: pierwsze czyli pozbycie się nadmiaru wody z garnka, zblendowanie dyni i odczekanie jak wystygnie lub tak jak ja najczęściej robię, czyli zostawienie dyni by wystygła, pozbycie się nadmiaru wody i na końcu zblendowanie całości. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia którą opcję się wybierze :)
Kiedy dynia jest już chłodna można zabrać się za robienie ciasta na muffinki. W misce ubijam jajka z cukrem, dodaję puree z dyni cały czas miksuję ( uwaga może chlapać :)), następnie dodaję suche składniki- mąkę, sól, proszek do pieczenia i przyprawy, i na koniec cały czas miksując dodaję olej. 
Gotową masę przekładam do foremek sylikonowych, lub metalowych wyłożonych papierkami i wkładam do wcześniej rozgrzanego do 180 st. piekarnika i pieczę około 20-25 minut do suchego patyczka.
Z masy tej można także zrobić ciasto, bo też próbowałam, wtedy tylko wydłuża się czas pieczenia do około 40 minut.

Ostatnio do tak upieczonych babeczek zrobiłam krem z serka mascarpone z gorzką czekoladą i były jeszcze lepsze :)

Zachęcam do spróbowania puki jeszcze można kupić dynie :) I jeżeli zrobicie to koniecznie dajcie znać co sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

2 listopada 2013

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy

Witajcie :) Wiem, że ostatnio rzadko pojawiają się notki, a Wy dalej odwiedzacie mojego bloga i komentujecie, co jest naprawdę niesamowite i za co bardzo dziękuję :) Obiecuję poprawę :)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o kremie z firmy Decubal. 
Od producenta: Klasyczny krem nawilżający do twarzy, przeznaczony do cery suchej, Nawilża i koi skórę. Neutralizuje wpływ szkodliwych czynników zewnętrznych dzięki zawartości witaminy E. Odbudowuje barierę ochronną skóry dzięki zawartości substancji tłuszczowych. Bezzapachowy.

Mam cerę mieszaną, tłustą w strefie T i normalną na policzkach. Moją zmorą do tej pory były suche skórki, na nosie i na czole, zwykłe kremy do cery mieszanej niestety sobie z nimi nie radziły, a większość kremów do cery suchej ma w swoim składzie parafinę, która niestety mnie zapycha. 
Krem firmy Decubal nie posiada w swoim składzie parafiny, dzięki czemu nie obawiałam się używania go, ale ze względu na to, że jest przeznaczony do cery suchej, postanowiłam używać go na noc, by w ciągu dnia nie powodować niepotrzebnego świecenia i przetłuszczania twarzy. 
Spisał się rewelacyjnie, ponieważ już po miesiącu używania zauważyłam zmniejszenie się suchych skórek, a z czasem całkowicie znikły.
Teraz, po paru miesiącach używania, jak można zauważyć na zdjęciach już jestem na finishu i rozważam zakup kolejnego opakowania, szczególnie że nadchodzi zima, mrozy i coś nawilżającego na pewno się przyda. 




Chyba że znacie jakieś inne dobrze nawilżające kremy do twarzy, które nie mają parafiny w składzie, to koniecznie dajcie mi znać :)

Pozdrawiam
Aneta

Krem dostałam do testów od firmy Decubal w akcji prowadzonej na facebooku.