Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

2 listopada 2013

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy

Witajcie :) Wiem, że ostatnio rzadko pojawiają się notki, a Wy dalej odwiedzacie mojego bloga i komentujecie, co jest naprawdę niesamowite i za co bardzo dziękuję :) Obiecuję poprawę :)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o kremie z firmy Decubal. 
Od producenta: Klasyczny krem nawilżający do twarzy, przeznaczony do cery suchej, Nawilża i koi skórę. Neutralizuje wpływ szkodliwych czynników zewnętrznych dzięki zawartości witaminy E. Odbudowuje barierę ochronną skóry dzięki zawartości substancji tłuszczowych. Bezzapachowy.

Mam cerę mieszaną, tłustą w strefie T i normalną na policzkach. Moją zmorą do tej pory były suche skórki, na nosie i na czole, zwykłe kremy do cery mieszanej niestety sobie z nimi nie radziły, a większość kremów do cery suchej ma w swoim składzie parafinę, która niestety mnie zapycha. 
Krem firmy Decubal nie posiada w swoim składzie parafiny, dzięki czemu nie obawiałam się używania go, ale ze względu na to, że jest przeznaczony do cery suchej, postanowiłam używać go na noc, by w ciągu dnia nie powodować niepotrzebnego świecenia i przetłuszczania twarzy. 
Spisał się rewelacyjnie, ponieważ już po miesiącu używania zauważyłam zmniejszenie się suchych skórek, a z czasem całkowicie znikły.
Teraz, po paru miesiącach używania, jak można zauważyć na zdjęciach już jestem na finishu i rozważam zakup kolejnego opakowania, szczególnie że nadchodzi zima, mrozy i coś nawilżającego na pewno się przyda. 




Chyba że znacie jakieś inne dobrze nawilżające kremy do twarzy, które nie mają parafiny w składzie, to koniecznie dajcie mi znać :)

Pozdrawiam
Aneta

Krem dostałam do testów od firmy Decubal w akcji prowadzonej na facebooku.

19 sierpnia 2013

Decubal Face Wash- Nawilżająca pianka do mycia twarzy

Witajcie :) Jakieś 4 miesiące temu pisałam Wam na blogu (dokładnie w tej notce :)), że udało mi się zakwalifikować do testowania kosmetyków firmy Decubal. Ponieważ od czasu kiedy dostałam paczkę minęły już trzy miesiące i udało mi się co nieco przetestować, w najbliższym czasie możecie się spodziewać paru notek z tymi kosmetykami w roli głównej :)

Na pierwszy ogień idzie nawilżająca pianka do mycia twarzy. 

Od producenta: Łagodny i nawilżający preparat do mycia twarzy, odpowiedni dla cery suchej i wrażliwej. Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji dzięki zawartości witaminy B3
Sposób użycia: Stosować rano i wieczorem. Piankę rozprowadzić na wilgotnej skórze i delikatnie wmasować. Następnie spłukać wodą i osuszyć skórę. 
Skład: Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60, Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid. 


Jeżeli chodzi o stosowanie, to używam piankę tylko wieczorem po zmyciu makijażu. Najczęściej pod prysznicem na mokrą skórę twarzy i dekoltu nakładam 1-1,5 pompki pianki. Ma ona bardzo przyjemną, lekką konsystencję, która doskonale się rozprowadza i nie ma problemów ze zmyciem. 
Jako środek do dokładniejszego oczyszczenia skóry twarzy po zmyciu makijażu sprawdza się doskonale, jest delikatna i nie podrażnia. 
Niestety jestem zmuszona napisać, że producenta trochę poniosło przy przypisaniu jej właściwości peelingującej, ponieważ na mojej skórze twarzy nic takiego nie ma miejsca. Owszem skóra jest ładnie oczyszczona z resztek makijażu i brudu dnia codziennego, ale na pewno nie zauważyłam żadnych właściwości peelingujących. 
Z nawilżaniem jest ok, nie zastąpi nam ona kremu do twarzy, ale nie czuć po niej ściągnięcia.
Jeżeli chodzi o łagodzenie podrażnień to też nie powala, na mojej twarzy zawsze coś wyskakuje i jakoś nie zauważyłam żeby szybciej znikało.   



Jeżeli chodzi o ogólną ocenę pianki to uważam, że nie jest zła. Nie wymagam od niej żeby złuszczała naskórek, ponieważ od tego mam różnego rodzaju peelingi, a nawilżanie zapewnia mi krem. Pianka spełnia swoją podstawową funkcję, czyli oczyszcza skórę twarzy nie podrażniając jej i jestem z tego powodu szczęśliwa :)
Pianka jest dermokosmetykiem, dlatego najczęściej można ją znaleźć w aptekach, a jej koszt to około 18-20 zł.

Miałyście okazję ją stosować?  Jeżeli tak, to koniecznie dajcie znać co o niej sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

3 sierpnia 2013

Kolastyna - balsam brązujący

Opalanie?
To nie dla mnie. Leżenie plackiem na ręczniku w 40 stopniowym upale to katusza, nie przyjemność.
Zdecydowanie bardziej wolę aktywne spędzanie czasu, a jeżeli przy tym złapię jakąś opaleniznę tym lepiej.
Niestety ostatnio nie mam ochoty na jakąkolwiek aktywność fizyczną poza domem, temperatury mnie wykańczają, więc jeżeli nie muszę to z domu wychodzę dopiero koło godziny 19.

Żeby nie wyglądać całkowicie blado i nie musieć się katować leżeniem na słońcu, postanowiłam wypróbować balsam brązujący z Kolastyny. 


Przyznaję, że bałam się przed pierwszym użyciem, jak się potem okazało niepotrzebnie. Nie jest to typowy samoopalacz z którym trzeba uważać, ponieważ po pierwszym użyciu prawie nic nie widać. Dopiero po około tygodniu codziennego stosowania można zauważyć opaleniznę, ale też nie jest ona jakoś bardzo mocna., co też bardzo mi się spodobało. 
Balsam nie robi plam, ani zacieków, więc krzywdy sobie nim nikt nie zrobi. Ma delikatną kremową konsystencję, która początkowo trochę bieli skórę, ale szybko się wchłania.
Stosuję wieczorem, po umyciu się, wcieram głównie w skórę nóg, następnie daję mu 5-10 minut na wchłonięcie i gotowe. Można normalnie położyć się spać, ponieważ nie brudzi pościeli.



Kolejnymi jego plusami jest zapach - piękny kokosowo- orzechowy, ale niezbyt nachalny i cena - swój kupiłam w Biedronce za (jeżeli się nie mylę) 6,99.
Gorąco polecam go osobom, które jeszcze nie zdążyły złapać opalenizny, a nie chcą być całkowicie blade.

Jeżeli używałyście go, lub używacie coś z podobnym efektem, to koniecznie dajcie mi znać w komentarzach :)
Pozdrawiam
Aneta

17 maja 2013

Olejek Gliss Kur hair repair

Witajcie :) Nie jestem włosomaniaczką, a ilość używanych przeze mnie kosmetyków do włosów sprowadza się raczej do minimum tzn. szampon, odżywka i lakier. Okazyjnie używam produktów typu suchy szampon czy olejki. I to o tym ostatnim chciałabym Wam dzisiaj trochę napisać :)

Zanim przejdę do tematu musicie wiedzieć, że moje włosy nie należą do łatwych w układaniu, często się puszą i przetłuszczają, a na dodatek nie są ani proste ani jakoś super kręcone. Takie nie wiadomo co. Dlatego raczej na co dzień spinam je w kucyk i mam spokój :)  

Ale zdarzają mi się dni kiedy mam ochotę je rozpuścić i wyprostować. Albo okazje na które w zwykłym kucyku nie wypada przyjść. I wtedy z ratunkiem przychodzi mi ten oto olejek z Schwarzkopf'a. '


Jak go stosuję? Wpierw przed jakąkolwiek stylizacją myję włosy, następnie czekam aż trochę przeschną. Gdy włosy są jeszcze wilgotne nakładam na nie dwie pompki olejku (na wysokości uszu i poniżej), a następnie suszę je suszarką. Gdy włosy są już suche prostuje je, lub moja siostra jakoś mi je układa :)
Dzięki olejkowi włosy są miękkie, lśniące i się nie puszą, cała stylizacja ładniej wygląda i dłużej się utrzymuje.

Dla ciekawych skład:


Olejek jest koloru żółto-złotego i przyjemnie pachnie, w zależności od długości włosów 1-2 pompki wystarczają, co sprawia, że produkt jest bardzo wydajny.


Kosz to około 20-30 zł, co w porównaniu z wydajnością jest naprawdę niewiele.
Olejek polecam wypróbować wszystkim, którzy tak jak ja mają problemy z układaniem włosów.
Jeżeli już go używacie, lub używałyście to koniecznie dajcie znać co o nim sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

4 maja 2013

Avon krem do twarzy z mleczkiem pszczelim

Witajcie:) Dzisiaj chciałabym Wam nieco powiedzieć o kremie do twarzy firmy Avon.
Producent opisuje go jako intensywnie nawilżający krem do twarzy z mleczkiem pszczelim do każdego rodzaju cery. 

Kupiłam go zimą, niestety wtedy nie bardzo sobie dawał rade i musiałam się wspomagać innymi kremami, bardziej nawilżającymi, dlatego nie powiedziałabym że jest on intensywnie nawilżający. Ale teraz, gdy temperatury wzrosły jest idealny. Nie zawiera parafiny więc nie muszę się martwić o zapchanie porów.
Używam go codziennie rano i wieczorem od ok. 4 miesięcy i została jeszcze 1/3 opakowania.


Jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarcza, a dzięki lekkiej konsystencji wchłania się w szybkim tempie. 
Zapach jest trochę chemiczny, ale na twarzy niewyczuwalny.




Uważam, że krem jest dobry dla osób z cerą normalną, może mieszaną tak jak moja. Niestety dla cer bardziej wymagających ten krem się nie sprawdzi.

A Wy miałyście kiedyś okazję używać ten krem? Jeżeli tak, to koniecznie dajcie mi znać co sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

31 stycznia 2013

Himalaya Maska do twarzy z Miodlą Indyjską

Witajcie :) Dzisiaj przychodzę do was z recenzją maseczki do twarzy firmy Himalaya. Zakupiłam ją ponad trzy miesiące temu i od tego czasu staram się ją używać minimum dwa razy w miesiącu, czasami częściej czasami rzadziej, ponieważ stosuję też inne maseczki.


Od producenta: Oczyszcza skórę, zapobiega powstawaniu zaskórników oraz reguluje wydzielanie sebum, przywraca skórze naturalny blask. Miodla Indyjska (Neem) i kurkuma znane ze swych właściwości antybakteryjnych, przeciwdziałają trądzikowi. Ziemia fulerska daje uczucie przyjemnego chłodu i wygładza skórę.
Producent nie zaleca stosowania maseczki na podrażnioną skórę.

Niestety moja skóra zawsze jest podrażniona przynajmniej w kilku miejscach, dlatego podczas trzymania maseczki na twarzy czuję mało przyjemne szczypanie. Dodatkowo podczas zasychania maski na twarzy tworzy się skorupka i czuć ściągnięcie, które na szczęście znika zaraz po zmyciu. 




Maseczka ma bardzo dobroczynny wpływ na moją cerę. Zaraz po zmyciu twarz jest widocznie gładsza, wszystkie zaczerwienienia i podrażnienia ukojone i mniej widoczne, a do tego szybciej się goją. Czyli wszystko co obiecuje producent się sprawdza. 
Dodatkowym plusem jest cena, gdzie za około 10 zł dostajemy 75 ml. Używałam tą maseczkę już około ośmiu razy, a chyba nawet jeszcze nie jestem w połowie tubki :)
Jeżeli chodzi o dostępność to ja swoją kupiłam w Realu, ale z tego co zauważyłam z produktów Himalaya zostały im tylko kremy do rąk. Nie wiem gdzie jest dostępna stacjonarnie, ale można ją znaleźć np. na Allegro.
Obecnie zastanawiam się nad dokupieniem jeszcze toniku i żelu do mycia twarzy z tej serii, może dzięki nim w końcu doprowadzę moją cerę do ładu :)
Jeżeli miałyście kiedyś okazję stosować któryś z produktów z serii z Neem lub jakikolwiek z firmy Himalaya to koniecznie dajcie mi znać co sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

30 listopada 2012

Nivea - matujący krem nawilżający na dzień

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu na dzień, który używam już od dłuższego czasu.




Skład: Aqua, Glycerin, Cyclomethicone, Ethylhexyl Salicylate, Alcohol Denat., Tapioca Starch, Methylpropanediol, Cetearyl Alcohol, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Myristyl Myristate, Cymbopogon Citratus Extract, Oryza Sativa Extract, Aluminum Chlorohydrate, Octyldodecanol, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Trisodium   EDTA , Benzyl Alcohol, Citronellol, Linalool, Geraniol, Parfum.



Krem jest przeznaczony do cery tłustej i mieszanej, zawiera algi oceaniczne i hydra IQ oraz ochronę UV. Skóra ma być nawilżona i zmatowiona. 
Dla osób z cerą jak moja (tłustą, problematyczną w strefie T i normalną na policzkach) ten krem wydawałby się idealny. No właśnie, wydawałby się, ale nie jest.
Jakoś dwa może trzy lata temu miałam jego starą wersję, pamiętam, że byłam wtedy w liceum i byłam nim zachwycona. Gdy rano przed wyjściem do szkoły (ok. 7-8 rano) nakładałam go na twarz to akurat po powrocie ze szkoły (ok 14-15) moja skóra się świeciła. Oprócz tego skóra była nawilżona, a przy tym pory się nie zapychały.
Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam ten krem na promocji w Rossmannie, przypomniałam sobie tamten okres i jak się u mnie sprawdzał, więc postanowiłam go kupić. Niestety nie wiem czy moja cera się zmieniła, czy skład kremu, ale teraz w ogóle na mnie nie działa. Twarz mam nawilżoną, ale tylko przez 2 może 3 godziny. O efekcie zmatowienia nie ma w ogóle mowy.
Krem staram się wykończyć, dlatego używam go na noc, ale nadal przydałby mi się jakiś matujący krem na dzień, stąd moje pytanie do Was, czy macie coś godnego polecenia?
Propozycje piszcie w komentarzach :)

Pozdrawiam 
Aneta

31 października 2012

Beauty Face- regulująca maska kolagenowa + podsumowanie akcji :)

Nadszedł ostatni dzień miesiąca, a co za tym idzie kończy się akcja "Październik miesiącem maseczek", dlatego przychodzę do was z ostatnią recenzją maseczki w tym miesiącu, ale na pewno nie ostatnią na tym blogu :)

Dzisiaj mowa będzie o regulującej masce kolagenowej do cery delikatnej i problematycznej firmy Beauty Face. Maseczkę tą miałam okazje wygrać w rozdaniu Glossy Boxa na Facebooku, dlatego zachęcam wszystkich do brania udziału w zabawach przez nich organizowanych, ponieważ to nic nie kosztuje, a można nawet zyskać :)


Przeznaczenie: skóra w średnim wieku i dojrzała, delikatna, cienka, wrażliwa, sucha, a także mieszana ze skłonnością do zanieczyszczeń, problematyczna, wymagająca intensywnego oczyszczenia, ukojenia oraz przeciwdziałania skutkom starzenia- kuracji przeciwzmarszczkowej nie natłuszczającej, nie zatykającej porów oraz regulującej pH skóry oraz eliminacji nadmiernego wydzielania sebum.

Działanie: dwufazowe- głęboko oczyszcza i odżywia skórę, usuwa martwe komórki naskórka, nie wysusza jej, działa antybakteryjnie, antyseptycznie, usuwa toksyny, eliminuje nadmiar sebum. Reguluje procesy komórkowe i poprawia metabolizm, stymuluje skórę do odbudowy, poprawia strukturę i grubość skóry, usuwa zaskórniki, likwiduje stany zapalne i zamyka pory, wygładza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu, wzbogaca skórę w minerały i substancje odżywcze, silnie nawilża i chroni przed utratą wody. Działa łagodząco, wygładzająco, mineralizująco, uelastycznia i nadaje miękkości.Skóra odzyskuje świeżość i zdrowy wygląd.

Skład: 

Stosowanie:
1. Dokładnie oczyść twarz. W celu dokładnego oczyszczenia i pozbycia się martwego naskórka wykonaj peeling skóry.
2. Maskę o opakowaniu umieść na 20-30 sekund w gorącej, ale nie wrzącej wodzie.
3. Otwórz opakowanie i dokładnie zanurz maskę w płynie. Na złuszczoną i odtłuszczoną skórę twarzy wmasuj płyn znajdujący się w opakowaniu a następnie nałóż płat.
4.  Nałóż maskę na twarz i trzymaj dobrze przylegającą przez minimum 30 minut. Jeśli w opakowaniu pozostał jeszcze płyn wklep go po zdjęciu maski w skórę. Dopiero gdy preparat całkowicie się wchłonie, możesz zastosować krem.

Cena: ok 15-20 zł za sztukę.

Moja opinia: Kiedy pierwszy raz przeczytałam działanie w mojej głowie pojawiła się tylko jedna myśl- "jasne, już widzę jak jedna maseczka może tyle zdziałać". Postanowiłam jednak spróbować (bo dlaczego nie?) i dokładnie się przyjrzeć prawdziwemu działaniu. Pierwsze co mi się "rzuciło" w oczy po otwarciu opakowania to gęstość płynu, myślałam że to będzie coś w stylu gęstego serum, a tymczasem była to ładnie pachnąca woda, którą niestety prawie całą wylałam, przy pierwszym przechyleniu opakowania. No ale zrobiłam tak jak kazał producent, nałożyłam płyn na twarz, a następnie nałożyłam maseczkę. Początkowo było ciężko, ponieważ płyn spływał mi z twarzy a  maseczka ześlizgiwała się po nim, dlatego musiałam mieć buzie równolegle do sufitu by się trzymała na swoim miejscu. Po jakimś czasie, gdy płyn wsiąkł w twarz było już dobrze. 
Największym zaskoczeniem jednak była dla mnie twarz po ściągnięciu maseczki po 30 minutach. Wszystkie zaczerwienienia zbladły a moje pory były oczyszczone i prawie niewidoczne. Zaskoczeniem była też moja twarz na drugi dzień, ponieważ mniejsze zaczerwienienia zniknęły, a większe zmniejszyły się o ponad 50%. Pory również były prawie niewidoczne. 
Z chęcią zaczęłabym stosować tą maseczkę regularnie, niestety cena jest dość odstraszająca. Za 20 zł mogę kupić kilka innych maseczek, niekoniecznie gorszych.
Jednak jeżeli macie możliwość to gorąco polecam wypróbowanie tej lub innej maseczki z linii profesjonalnej Beauty Face :)


I słowem podsumowania "Października miesiącem maseczek" chciałam tylko napisać, że było mi bardzo miło wziąć udział w akcji, ponieważ zmobilizowało mnie to nie tyle do regularnego wykonywania maseczek, jak bardziej do opisywania ich na blogu :) 
Na pewno nie zaprzestane tego robić, bo już zakupiłam kilka nowych których recenzje powinny niebawem się pojawić. 
Miło mi też było poczytać u innych biorących udział w akcji blogerek ich opinie na temat różnych maseczek, ponieważ kilka z nich wylądowało na mojej liście "do wypróbowania" :)
Także dziękuję Malinie za wymyślenie akcji. Mam nadzieje że to nie pierwsza i ostatnia w której biorę udział.

A tymczasem gorąco pozdrawiam
Aneta

19 października 2012

Ziaja- peeling ogórkowy w kremie

Ponieważ w tym tygodniu na mojej twarzy nie było żadnej maseczki i pewnie już się nie pojawi ( a jak się pojawi to nie wiem czy zdążę o niej napisać). 

Postanowiłam Wam zatem pokazać czego używam przed każdym nałożeniem maseczki na twarz.
  

Od producenta i sposób użycia:


Skład:


Tubka mieści 80 ml, peeling jest bardzo wydajny ponieważ, wystarczy niewielka ilość.



Peeling jest delikatny, mógłby być trochę mocniejszy, ale i tak wykonuje swoje zadanie. Po zastosowaniu zostawia na twarzy lekki film, dlatego przed nałożeniem maseczki przecieram jeszcze twarz tonikiem.

Koszt to ok 6-8 zł
Jak go skończę to nie wiem czy go kupię ponownie, ponieważ lubię testować nowe kosmetyki :)

Może Wy macie jakieś inne peelingi do twarzy, które mogłybyście mi polecić? :)
Pozdrawiam
Aneta

14 października 2012

Rival de Loop Peel-Off Maske


Czy ktoś widział czas? Przebiegał gdzieś, kiedyś koło mnie, ale nie zdążyłam go zatrzymać. Jeśli go spotkacie to przekażcie mu ode mnie, żeby trochę zwolnił bo za nim nie nadążam. Z góry dziękuje :)
 
 A wracając do tematu dzisiaj chciałam Wam napisać moje przemyślenia dotyczące maseczki Peel-off z Rival de Loop.
źródło

Od producenta: Rival de Loop maska peelingująca z ekstraktem z aloesu i rumianku, głęboko oczyszczająca pory nadając skórze gładki jedwabisty wygląd.

Zastosowanie: po umyciu nałożyć na skórę twarzy omijając okolice oczu. Pozostawić na 15 minut do wyschnięcia. Maskę pomału usunąć zaczynając od zewnętrznych krawędzi twarzy, stosować 1-2 razy w tygodniu

Skład:  Aqua, Alcohol Denat., Polyvinyl Alcohol, Glycerin, Polyglyceryl-10 Laurate, Aloe Barbadensis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Bisabolol, Butylene Glycol, Parfum, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.
 
Moja opinia: Masakra. To jedyne słowo jakie mi się nasuwa kiedy myślę o tej maseczce. Skuszona niską ceną w Rossmannie (1,99 zł) wrzuciłam do koszyka.  Jedna saszetka (8 ml) starczyła mi na dwa użycia. Pierwsze na całą strefę T, drugie tylko na nos i brodę.  Po pierwszym użyciu na drugi dzień na twarzy pojawili się wielcy, boleśni nieprzyjaciele, pomyślałam: ok, jesteś przed okresem może to dlatego, spróbujesz następnym razem.  I spróbowałam trzy dni temu, niestety sytuacja się powtórzyła. Na drugi dzień na moim nosie pojawiły się wielkie pryszcze z którymi zmagam się do dzisiaj :( Jeżeli to jest ten efekt oczyszczenia porów, to ja dziękuje. Stosowałam sporo maseczek oczyszczających i ta pierwsza tak niekorzystnie zadziałała.   
Kolejnym minusem (przynajmniej dla mnie) jest to, że maseczka jest bezbarwna. Nie jestem w stanie powiedzieć ile już nałożyłam na twarz, a ile i gdzie jeszcze powinnam. 
Minusem jest również ściągnięcie jej z twarzy. Nie wysycha równomiernie, dlatego po 15 minutach jestem w stanie ściągnąć ją tylko z brzegów a środek nadal jest mokry. Nie mówiąc już o tym, że gdy niechcący nałożymy ją na brwi, to bez użycia wody i gąbki się nie obędzie.

Jeżeli chodzi o plusy, to chyba jest nim tylko cena, no i może fakt, że zaraz po ściągnięciu maseczki z twarzy możemy zauważyć efekt zmatownienia. 
Jednym słowem, odradzam ją.
  
Pozdrawiam
 Aneta

7 października 2012

Yves Rocher pure system- maseczka głęboko oczyszczająca

Rozpoczynając akcje "Październik miesiącem maseczek" na pierwszy ogień idzie Yves Rocher maseczka głęboko oczyszczająca z serii Pure System.

Od producenta: Maseczka głęboko oczyszczająca:
-oczyszcza skórę,
- usuwa nadmiar sebum i zanieczyszczenia
- odnawia skórę i łagodzi zaczerwienienia 
Zalety produktu: skuteczność widoczna już po pierwszym użyciu,
- opracowana i testowana pod kontrolą medyczną
- bez parabenów

Skład: AQUA . KAOLIN • ALCOHOL • ZEA MAYS STARCH • METHYLPROPANEDIOL • MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE • GLYCERIN • ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE . HAMAMELIS VIRGINIANA FLOWER WATER • CETYL ALCOHOL . CETETH-20 • PHENOXYETHANOL . SALICYLIC ACID • HYDROLYZED PECTIN 'CELLULOSE GUM. PARFUM ACRYLATESIC10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER • COCAMIDOPROPYL BETAI NE • TOCOPHERYL ACETATE • SCUTELLARIA BAICALENSIS roqt EXTRACT • SODIUM HYDROXIDE . TETRASODIUM EDTA • SODIUM BENZOATE • POTASSIUM SORBATE 

Konsystencja/zapach: Maseczka jest dość gęsta w kolorze kremowym, zapach jest nienachalny, całkiem przyjemny.

Dostępna: w saszetkach 2x4 ml za ok 5 zł, lub w tubce 50 ml za 35 zł (w promocjach nawet za 20 zł)
Stosowanie: Maseczkę nakłada się na oczyszczoną twarz i po 3-5 min zmywa.

Moja opinia: Tak jak producent zaleca maseczkę nakładam wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy. Nakładam tylko na strefę T, ponieważ to z nią mam największe problemy. Odczekuję trzy do pięciu minut, aż maseczka wyschnie (w tym czasie np. balsamuję ciało) a następnie ją zmywam. Zaraz po zmyciu pory są dobrze oczyszczone, a nawet mniejsze. Twarz jest matowa, ale tylko przez krótki czas. Natomiast przy regularnym używaniu zauważyłam, że moje zaczerwienienia szybciej znikają i pojawia się mniej niespodzianek :)
Maseczkę nakładam tylko na strefę T więc jedna saszetka to zbyt duża ilość, a ponieważ w składzie jest glinka to maseczka szybko wysycha. Dlatego dwie saszetki przelewam do zakręcanego pojemniczka z Rossmanna i tym sposobem mam je na 4-5 użyć i nie muszę się martwić, że mi wyschnie i się zmarnuje.

Kupowanie saszetek na dłuższą metę jest mało opłacalne, dlatego noszę się z zamiarem kupna tubki, ponieważ maseczka się u mnie sprawdza :) Ale osobą które nie miały jeszcze styczności z nią polecam zakup saszetek na wypróbowanie, ponieważ wiem że nie u wszystkich ona działa.

Jeżeli używałyście jej, koniecznie napiszcie mi co o niej sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

23 sierpnia 2012

Marion - Głęboko oczyszczające płatki na nos

Po pierwsze: nie płatki a płatek.



Po drugie: kupiłam, wypróbowałam i więcej tego nie powtórzę.
Dlaczego?
Ponieważ nie zauważyłam żadnego działania. 
Stosując się do zaleceń producenta dokładnie oczyściłam nos i zwilżyłam go wodą, następnie przykleiłam plaster. Odczekałam ok 15 min. aż płatek wyschnie i próbowałam go zedrzeć. I pojawił się problem, a mianowicie płatek nie chciał zejść z mojego nosa ;/ Trzeba było użyć więcej siły, co niestety skutkowało tym, że razem z płatkiem zerwałam chyba wszystkie włoski jakie miałam na nosie. Nie było to nic przyjemnego, a wągry jak były tak dalej są. Dodatkowo na nosie została spora ilość kleju.
Jeżeli chodzi o usuwanie zanieczyszczeń i nadmiaru sebum to ja to już zrobiłam przed zastosowaniem płatka, stosując się do punktu pierwszego w instrukcji, więc nie rozumiem co płatek miał usunąć.

Słyszałam różne opinie na temat takich płatków, u niektórych działają, u niektórych nie. U mnie się niestety nie sprawdziły, dlatego raczej nie kupie ponownie, a już na pewno nie z tej firmy. Koszt takiego płatka to ok. 2 zł i w opakowaniu jak już wspominałam jest tylko jeden.

A Wy stosowałyście kiedyś takie płatki? Jeżeli tak, to dajcie znać co o nich sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

7 maja 2012

Żel micelarny do zmywania makijażu BeBeauty

Odkąd wypróbowałam ten produkt nie kupuje już płynów do demakijażu. Używam go codziennie wieczorem pod prysznicem. Zmywam nim zarówno makijaż z twarzy jak i z oczu. Dobrze zmywa zwykłą maskarę, ale nie wiem jak sobie radzi z wodoodporną gdyż takowej nie używam. Nie podrażnia u mnie oczu ( a z natury mam wrażliwe) i nie wysusza okolicy wokół nich.
Opis producenta:
Sposób użycia i skład:
Ja przed użyciem lekko zwilżam twarz wodą. Ilość wielkości ziarnka grochu wystarcza na demakijaż obu oczu. Jeżeli mam na oczach więcej niż tylko maskarę to przemywam oczy dwa razy.
Cena produktu to ok. 5-7 zł, jest dostępny w Biedronce. Produkt bardzo wydajny, ponieważ wystarczy niewielka ilość do demakijażu całej twarzy. To jest już moje drugie opakowanie, pierwsze starczyło mi na kilka miesięcy codziennego używania, dlatego gorąco polecam go przetestować. Pozdrawiam Atena4