28 grudnia 2013

Rimmel Salon Pro 227 "New Romantic" - bubel nr 3


Witajcie, dzisiejsza notka będzie krótka, ale bardzo treściwa. 
Jak możecie zauważyć po tytule będzie o lakierze firmy Rimmel z serii Salon Pro, kolor 227 New Romantic.


Dużo się naczytałam i nasłuchałam o lakierach z tej serii. W większości były to bardzo pozytywne opinie, dlatego na promocji w Rossmannie -40% postanowiłam się skusić na jeden z nich. Wybór padł na New Romantic, ponieważ właśnie w tym czasie miałam ochotę na jak najbardziej naturalnie wyglądające paznokcie. 

I może to był błędny wybór?
Nie wiem czym się wszyscy zachwycają, szczególnie jeśli chodzi o ten kolor, bo na moich paznokciach to jedna wielka SMUGA!
Za nic nie da się go rozprowadzić równomiernie, ani cienkie, ani grube warstwy nie pomagają. Nie wiem czy trafił mi się felerny egzemplarz, czy z moimi paznokciami jest coś nie tak, czy on po prostu taki jest?

Zawiodłam się bardzo.

Lakiery nie należą do najtańszych. Normalna cena to ok 20 zł, na promocji waha się między 12-15 zł. I teraz bardzo żałuje, że nie wydałam tych kilkunastu złotych na jakiś inny kosmetyk. 

Jeżeli macie jakiś lakier z tej serii, a tym bardziej jeśli macie ten co ja, to koniecznie dajcie znać jak się u Was sprawuje. 
Jeżeli zastanawiacie się nad jego zakupem, to ja nie polecam.

Pozdarwiam
Aneta

24 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Jestem, jestem. Nie zapomniałam, choć chwilowo trochę mi czasu brakuje, dlatego dzisiaj wpadam tylko żeby złożyć Wam życzenia.

Zdrowych, spokojnych świąt w gronie najbliższych Wam życzę.
Odpoczynku i miło spędzonych chwil. 
A dla tych co piszą inspiracji i motywacji do dalszego działania :)

Pozdrawiam
Aneta
ps. wracam po świętach :)

21 listopada 2013

Wibo WOW Glamour Sand nr 4

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mojego ulubieńca :) Bardzo ciężko było uchwycić jego wyjątkowość na zdjęciach, ale mam nadzieje że się udało :)








Sporym minusem niestety jest trwałość, ponieważ już drugiego dnia mam starte końcówki, a trzeciego już zaczyna odpryskiwać. 
Ale jestem w stanie mu to wybaczyć, ponieważ jest PIĘKNY :)

Jeżeli Wam się spodobał i zastanawiacie się nad jego kupnem to polecam zaczekać do piątku, ponieważ w Rossmannie rusza akcja -40% na kosmetyki kolorowe w tym także lakiery, więc można zaoszczędzić parę groszy :)

Pozdrawiam 
Aneta

14 listopada 2013

Muffinki dyniowe

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić przepis na moje ostatnio ulubione muffinki dyniowe.
Cała rodzina i znajomi się od nich uzależnili i piekę porcję za porcją już od dobrego miesiąca i wszystkie w mgnieniu oka znikają, tak że nawet nie miałam wcześniej czasu na zrobienie zdjęć :)


Przepis znalazłam na blogu, którego adresu nie mogę sobie przypomnieć. Ale wydaje mi się, że oryginał przepisu należy do Jamie'go Oliver'a, a na tym blogu dziewczyna go trochę zmodyfikowała. 
Ja również wprowadziłam drobne modyfikacje przy pierwszej porcji wypieku, były one głównie spowodowane brakiem lub ograniczoną ilością niektórych składników, a potem już tak zostało, ale wydaje mi się że to im nawet na dobre wyszło, w końcu wszystkim smakują :) 

Składniki:
- puree dyniowe z około 700 g dyni
- 300 g cukru
- 3 jajka
- szczypta soli
- 300 g mąki pszennej lub wieloziarnistej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki przyprawy do ciasteczek korzennych
- 3-4 łyżki cynamonu
- 175 ml oleju rzepakowego

Purre z dyni robię zazwyczaj dzień lub parę godzin przed planowanym wypiekiem. Robi się je banalnie prosto- kawałek dyni obieramy ze skórki i pozbywamy się środka, następnie kroimy na małe (nie koniecznie mikro) kawałki, następnie wrzucamy do garnka i zalewamy wodą tak by każdy kawałek wody dotykał, ale nie koniecznie był w niej zanurzony całkowicie. Garnek stawiamy na gazie i gotujemy aż dynia zmięknie. Następnie są dwa wyjścia: pierwsze czyli pozbycie się nadmiaru wody z garnka, zblendowanie dyni i odczekanie jak wystygnie lub tak jak ja najczęściej robię, czyli zostawienie dyni by wystygła, pozbycie się nadmiaru wody i na końcu zblendowanie całości. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia którą opcję się wybierze :)
Kiedy dynia jest już chłodna można zabrać się za robienie ciasta na muffinki. W misce ubijam jajka z cukrem, dodaję puree z dyni cały czas miksuję ( uwaga może chlapać :)), następnie dodaję suche składniki- mąkę, sól, proszek do pieczenia i przyprawy, i na koniec cały czas miksując dodaję olej. 
Gotową masę przekładam do foremek sylikonowych, lub metalowych wyłożonych papierkami i wkładam do wcześniej rozgrzanego do 180 st. piekarnika i pieczę około 20-25 minut do suchego patyczka.
Z masy tej można także zrobić ciasto, bo też próbowałam, wtedy tylko wydłuża się czas pieczenia do około 40 minut.

Ostatnio do tak upieczonych babeczek zrobiłam krem z serka mascarpone z gorzką czekoladą i były jeszcze lepsze :)

Zachęcam do spróbowania puki jeszcze można kupić dynie :) I jeżeli zrobicie to koniecznie dajcie znać co sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

2 listopada 2013

Decubal odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy

Witajcie :) Wiem, że ostatnio rzadko pojawiają się notki, a Wy dalej odwiedzacie mojego bloga i komentujecie, co jest naprawdę niesamowite i za co bardzo dziękuję :) Obiecuję poprawę :)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o kremie z firmy Decubal. 
Od producenta: Klasyczny krem nawilżający do twarzy, przeznaczony do cery suchej, Nawilża i koi skórę. Neutralizuje wpływ szkodliwych czynników zewnętrznych dzięki zawartości witaminy E. Odbudowuje barierę ochronną skóry dzięki zawartości substancji tłuszczowych. Bezzapachowy.

Mam cerę mieszaną, tłustą w strefie T i normalną na policzkach. Moją zmorą do tej pory były suche skórki, na nosie i na czole, zwykłe kremy do cery mieszanej niestety sobie z nimi nie radziły, a większość kremów do cery suchej ma w swoim składzie parafinę, która niestety mnie zapycha. 
Krem firmy Decubal nie posiada w swoim składzie parafiny, dzięki czemu nie obawiałam się używania go, ale ze względu na to, że jest przeznaczony do cery suchej, postanowiłam używać go na noc, by w ciągu dnia nie powodować niepotrzebnego świecenia i przetłuszczania twarzy. 
Spisał się rewelacyjnie, ponieważ już po miesiącu używania zauważyłam zmniejszenie się suchych skórek, a z czasem całkowicie znikły.
Teraz, po paru miesiącach używania, jak można zauważyć na zdjęciach już jestem na finishu i rozważam zakup kolejnego opakowania, szczególnie że nadchodzi zima, mrozy i coś nawilżającego na pewno się przyda. 




Chyba że znacie jakieś inne dobrze nawilżające kremy do twarzy, które nie mają parafiny w składzie, to koniecznie dajcie mi znać :)

Pozdrawiam
Aneta

Krem dostałam do testów od firmy Decubal w akcji prowadzonej na facebooku.

19 października 2013

Eveline Colour Instant nr 627 + Lovely Blink Blink nr 6

Witajcie:) Dzisiaj przychodzę do Was z lakierem Eveline który jest w moich zbiorach od zeszłego roku, a jakoś nie było okazji by go wcześniej pokazać. Dodatkiem do niego jest lakier z Lovely, którego jak tylko zobaczyłam na jakimś blogu to od razu wiedziałam, że muszę go mieć :)

Lakier Lovely to bezbarwna baza w której zatopiony jest malutki niebiesko- zielony brokat, a także większe nieregularne kawałki foli (?). Na większe kawałki trzeba niestety uważać przy nakładaniu, ponieważ lubią się nie przyklejać w całości do paznokcia, przez co niezbyt ładnie odstają i są denerwujące. 




Na paznokciach mam dwie warstwy lakieru Lovely, dzięki czemu jest na nich więcej drobinek, jedno pociągnięcie pędzlem niestety nie daje takiego efektu. 

Koniecznie dajcie mi znać co sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

11 października 2013

Wibo WOW glamour sand nr 1

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój pierwszy lakier piaskowy.
Tak, to mój pierwszy lakier piaskowy :) Do tej pory jakoś żaden nie zachwycił mnie do tego stopnia bym go kupiła. Fakt, widziałam kilka bardzo ładnych piasków na blogach, ale obawiałam się też, że ta chropowatość na paznokciach nie za bardzo przypadnie mi do gustu.
Ale jak to się mówi "jak nie spróbujesz to się nie dowiesz", do tego pomyślałam, że jak kupię jeden tani, to nawet jak mi się nie spodoba to nie będzie wielka strata :)
Tak więc w moim koszyku wylądował lakier Wibo z serii WOW Glamour Sand o numerze 1, czyli czarna baza z zatopionym zielonym brokatem, który w świetle sztucznym mieni się także na fioletowo. 
Muszę przyznać, że efekt jest naprawdę WOW. Co prawda na co dzień, może być aż za bardzo WOW, ale na jakieś imprezy sprawdzi się idealnie. 
I nawet ta chropowatość nie przeszkadza mi tak bardzo jak myślałam :)
Także jednym słowem ( a właściwie dwoma) CHCĘ WIĘCEJ :)






Także jeżeli znacie jakieś oryginalne lakiery piaskowe, w niezbyt wysokiej cenie, to piszcie :)

Pozdrawiam
Aneta

4 października 2013

Orly Cosmic Kiss + Miss Selene 110

Witajcie :) Dzisiaj przychodzę do Was z postem lakierowym, którego już jakiś czas nie było. Nie wiem co się stało, ale ostatnio jestem bardzo wybredna, jeżeli chodzi o kupowanie lakierów. W miesiącu wrześniu kupiłam chyba tylko jeden lakier, właśnie ten z Miss Selene o którym dzisiaj będzie :) Dopiero teraz, na początku października kupiłam 3 (technicznie rzecz biorąc to 2, plus jeden top coat :))
Tak jak wspominałam, chyba zrobiłam się wybredna, ponieważ nic mi się nie podoba. Kolekcje które są w sklepach jakoś nie bardzo mnie zachwycają, a te lakiery które już mam to fajniejsze pokazywałam, a do innych jakoś mnie nie ciągnie, żeby nimi pomalować paznokcie.
Ostatnio moja siostra odkopała lakier Orly, który kupiłam w zeszłym roku(?) na targach kosmetycznych, a o którym zapomniałam, i to właśnie u niej na paznokciach zobaczyłam kombinację którą dzisiaj chcę Wam pokazać. Co prawda ona nosiła lakier Orly w połączeniu z Essie Mademoiselle, ale wydaje mi się że Miss Selene 110 to taki jej tańszy odpowiednik :)
(Jeżeli chciałybyście zobaczyć porównanie tych dwóch lakierów (Essie i Miss Selene) to dajcie znać w komentarzach:))

Ogólnie manicure nie jest jakoś specjalnie oryginalny, ale wygląda naturalnie i według mnie elegancko, ma także coś w sobie, co mi się bardzo spodobało, przez co jeszcze pewnie nie raz wyląduje u mnie na paznokciach. A to wszystko za sprawą lakieru Orly Cosmic Kiss, gdzie w białej bazie zatopiono malutkie drobinki brokatu, które ślicznie mienią się różnymi kolorami, a których efektu mój aparat niestety nie za bardzo chciał złapać. 






Lakier Orly ma niestety mały minus, strasznie smuży. Nałożenie go solo by idealnie wyglądał graniczy z cudem, za to w duecie z jakimś jasnym lakierem, wygląda według mnie pięknie. 

Dajcie mi znać co sądzicie o takiej kombinacji :)
Pozdrawiam
Aneta

1 października 2013

Wyzwanie makijażowe tydzień trzeci Lady Gaga- makijaż oka

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować kolejny makijaż z wyzwania makijażowego u Kobiety z filiżanką kawy.
Tydzień trzeci należy do Lady Gagi:

źródło
A to mój makijaż (przepraszam za różnie oświetlone zdjęcia, ale ze względu na późną porę makijaż był fotografowany z lampą błyskową):



Do makijażu użyłam:
- baza pod cienie Avon
- biała kredka Golden Rose nr 312
- biały, czarny i brązowy cień z paletki Jemma Kidd essential smoky kit
- eyeliner Wibo
- mascarę Maybelline the Rocket Volum'

Przepraszam że to po raz kolejny tylko makijaż oka, następnym razem spróbuję zrobić makijaż całej twarzy :)

Pozdrawiam
Aneta
ps. zastanawiam się nad kupnem lampy pierścieniowej, jeżeli możecie jakąś polecić to chętnie poczytam o niej w komentarzach :)

24 września 2013

Wyzwanie makijażowe tydzień drugi Kelly Rowland- makijaż oka

Witajcie :) Jakiś czas temu postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu makijażowym u Kobiety z filiżanką kawy. Niestety pierwszy tydzień gdzieś mi uciekł i nie zdążyłam nic zmalować :).
W drugim tygodniu inspiracją jest Kelly Rowland. Ja wybrałam akurat to zdjęcie:

źródło

A to jest mój makijaż:



Do wykonania go użyłam:
- baza pod cienie Avon
- cień w kremie Rimmel Colour Mousse 005
- trzy cienie inglota nr 397, 402 i 09
- dwa cienie z paletki Sleek Strorm czekoladowy i brudny różowy
- eyeliner Wibo
- czarną kredkę z Avonu
- morską kredkę z Golden Rose emily 118
- mascarę Maybelline the Rocket Volum' Express

Dajcie koniecznie znać co o nim sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

18 września 2013

Kobiety, a wysokie obcasy

Witajcie :) Dzisiaj będzie post trochę inny od dotychczasowych.
Korzystając z ładnej pogody i dnia wolnego, wybrałam się dzisiaj na miasto odwiedzić parę sklepów. Od jakiegoś czasu, tygodnia może dwóch, przyglądam się napotkanym kobietom, szczególnie ich butom i torebkom w poszukiwaniu inspiracji. 
Do tej pory tego nie zauważałam, aż do dzisiaj, że 1 na około 100 spotkanych na ulicy kobiet ma na sobie buty w których ledwo chodzi. Mówię tu głównie o wysokości obcasa. Stąd nasunęło mi się jedno pytanie:
Dlaczego MY kobiety zakładamy niebotycznie wysokie obcasy w których ledwo chodzimy?

źródło

Przyznaję, że mi również zdarzyło się założyć kilka razy buty w których ledwo mogłam stać, nie mówiąc już o chodzeniu, bo myślałam że w wysokich obcasach poczuję się seksownie. Ale tak nie było, modliłam się tylko żeby orła nie wywinąć, a podczas chodzenia bardziej przypominałam kaczkę niż seksowną kobietę :)

Chciałabym się dowiedzieć jaki jest Wasz punkt widzenia na ten temat. Czy zdarzało/zdarza się Wam zakładać buty w których nie umiecie chodzić? Dajcie mi znać:)

Pozdrawiam
Aneta
ps. postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu makijażowym u Kobiety z filiżanką kawy, co prawda pierwszy tydzień już minął, ale postaram się załapać na drugi :)

15 września 2013

Moje TOP 3 eyelinery

Witajcie :) Dzisiaj chciałabym Wam napisać kilka słów o moich ulubionych eyelinerach.
Eyeliner i mascara to podstawa mojego codziennego makijażu oka, jest tak już od kilku lat i chyba tak pozostanie, ponieważ w tym czuję się najlepiej.
Miałam okazję przetestować już kilka różnych rodzajów eyelinerów, ale to te w płynnej postaci zawładnęły moim sercem :) A szczególnie te trzy (kolejność przypadkowa):

1. Lovely eyeliner matte w kolorze brązowym:
Po niego najczęściej sięgam gdy chcę coś bardziej naturalnego.


2. Wibo eyeliner w kolorze czarnym:
Ten gości u mnie prawie codziennie.


3. Wibo eyeliner w kolorze brązowym.
Jest to perłowy brąz, którego nakładam gdy chcę by coś mi się mieniło na oku, a niekoniecznie chce mi się nakładać cienie :)


Każdy z tych eyelinerów jest dobrze napigmentowany, wystarczy jedno pociągnięcie by kolor był dobrze widoczny. Pędzelki są cienkie, dzięki czemu nie ma problemu z narysowaniem cieniutkiej kreski tuż przy linii rzęs. Każdy również bardzo szybko zastyga na oku i od tego czasu jest nie do zdarcia, nie są one wodoodporne, a mimo wszystko wytrzymują nienaruszone od rana do wieczora. Ich kolejnymi plusami są niewątpliwie cena i dostępność. Można je znaleźć chyba w każdym Rossmannie a cena nie przekracza nawet 10 zł. 
Minusów natomiast nie znalazłam żadnych :)
Są to moje KWC i będę je polecać wszystkim, ponieważ ja je uwielbiam :)

Jeżeli miałyście okazję przetestować któryś z nich, to koniecznie dajcie mi znać co sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta

8 września 2013

Do trzech razy sztuka czyli Lovely Gloss like gel nr 404

Witajcie :) Dzisiaj przychodzę, jak już mogłyście zauważyć po tytule, z trzecią recenzją lakieru firmy Lovely z serii Gloss like gel. Pierwsza recenzja była pochlebna, druga już niestety nie, a jak będzie dzisiaj?


Zacznę może od opisania koloru :) W buteleczce z numerkiem 404 kryje się lakier w kolorze delikatnego błękitu ze złotymi drobinkami, który UWAGA! na paznokciach wygląda dokładnie tak samo jak w buteleczce. Na zdjęciach może się wydać, że drobinki są srebrne, ale winię za to zbyt mocne słońce w którym robiłam zdjęcie i aparat, który czasem przekłamuje kolor :)

Jak jest z kryciem? Tu niestety trochę gorzej, ponieważ do pełnego krycia potrzeba trzech warstw, na szczęście nie ma problemu z ich nałożeniem. 
Lakier nie ma już takiego gel'owego wykończenia jak w przypadku jego kolegi z numerem 133. Co do wysychania się nie wypowiem, ponieważ wróciłam do używania przyspieszacza i już po 5 minutach lakier jest suchy. Za to wypowiem się na temat trwałości, gdyż wypada ona strasznie słabo. Lakier utrzymuje się na moich paznokciach 1 max 2 dni, potem już się do niczego nie nadaje i trzeba go zmyć.  





Podsumowując lakiery wypada poniżej przeciętnej. Ma on bardzo ładny kolor, niestety już średnie krycie i słabą trwałość. 
Prawdopodobnie już nie skuszę się na żaden lakier z tej serii, chociaż nie mówię nigdy, ponieważ jak mnie zauroczy jakiś kolor to kto wie :)
Dajcie mi znać, co Wy sądzicie o lakierach z tej serii :)
Pozdrawiam
Aneta

1 września 2013

Moja trójca z My Secret

Mój codzienny makijaż oka należy raczej do tych szybkich i prostych. Kreska eyelinerem, tusz do rzęs i gotowe. Jednak zdarzają się dni, kiedy mam ochotę na jakieś cienie. Od jakiegoś miesiąca w takich momentach wyciągam trzy cienie z My Secret. 


Dwa z nich to maty. Pierwszy matowy beżowo- różowy z numerem 512 jest idealny na całą powiekę. Bardzo ładnie się z nią stapia i jest prawie niewidoczny. 
Drugi matowy brąz z numerem 507 używam w zewnętrznym kąciku, delikatnie w załamaniu i na dolną powiekę. Cień ładnie się rozciera, dzięki czemu możemy stopniować efekt.
Ostatni cień jest perłowy. Ma numer 101 i używam go do rozświetlenia wewnętrznego kącika. 



Cienie stosuję na bazę z Avonu i wytrzymują na niej cały dzień. Kosztują stosunkowo niewiele, ponieważ około 6 zł, a w promocji można je dostać nawet za 4 zł. 
Już planuje zakup kolejnych, może trochę bardziej "na wieczór" :)

A Wy miałyście kiedyś styczność z tymi cieniami? Jeżeli możecie mi polecić jakieś inne kolory, to piszcie :)
Pozdrawiam
Aneta

19 sierpnia 2013

Decubal Face Wash- Nawilżająca pianka do mycia twarzy

Witajcie :) Jakieś 4 miesiące temu pisałam Wam na blogu (dokładnie w tej notce :)), że udało mi się zakwalifikować do testowania kosmetyków firmy Decubal. Ponieważ od czasu kiedy dostałam paczkę minęły już trzy miesiące i udało mi się co nieco przetestować, w najbliższym czasie możecie się spodziewać paru notek z tymi kosmetykami w roli głównej :)

Na pierwszy ogień idzie nawilżająca pianka do mycia twarzy. 

Od producenta: Łagodny i nawilżający preparat do mycia twarzy, odpowiedni dla cery suchej i wrażliwej. Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji dzięki zawartości witaminy B3
Sposób użycia: Stosować rano i wieczorem. Piankę rozprowadzić na wilgotnej skórze i delikatnie wmasować. Następnie spłukać wodą i osuszyć skórę. 
Skład: Glycerin, Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-60, Hydrogenated Castor Oil, Niacinamide, Sucrose Cocoate, Allantoin, Caprylyl Glycol, Bisabolol, Sodium Gluconate, Citric Acid. 


Jeżeli chodzi o stosowanie, to używam piankę tylko wieczorem po zmyciu makijażu. Najczęściej pod prysznicem na mokrą skórę twarzy i dekoltu nakładam 1-1,5 pompki pianki. Ma ona bardzo przyjemną, lekką konsystencję, która doskonale się rozprowadza i nie ma problemów ze zmyciem. 
Jako środek do dokładniejszego oczyszczenia skóry twarzy po zmyciu makijażu sprawdza się doskonale, jest delikatna i nie podrażnia. 
Niestety jestem zmuszona napisać, że producenta trochę poniosło przy przypisaniu jej właściwości peelingującej, ponieważ na mojej skórze twarzy nic takiego nie ma miejsca. Owszem skóra jest ładnie oczyszczona z resztek makijażu i brudu dnia codziennego, ale na pewno nie zauważyłam żadnych właściwości peelingujących. 
Z nawilżaniem jest ok, nie zastąpi nam ona kremu do twarzy, ale nie czuć po niej ściągnięcia.
Jeżeli chodzi o łagodzenie podrażnień to też nie powala, na mojej twarzy zawsze coś wyskakuje i jakoś nie zauważyłam żeby szybciej znikało.   



Jeżeli chodzi o ogólną ocenę pianki to uważam, że nie jest zła. Nie wymagam od niej żeby złuszczała naskórek, ponieważ od tego mam różnego rodzaju peelingi, a nawilżanie zapewnia mi krem. Pianka spełnia swoją podstawową funkcję, czyli oczyszcza skórę twarzy nie podrażniając jej i jestem z tego powodu szczęśliwa :)
Pianka jest dermokosmetykiem, dlatego najczęściej można ją znaleźć w aptekach, a jej koszt to około 18-20 zł.

Miałyście okazję ją stosować?  Jeżeli tak, to koniecznie dajcie znać co o niej sądzicie :)
Pozdrawiam
Aneta

8 sierpnia 2013

Denko #4

Witajcie :) Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym denkiem :)
Nie przedłużając: 


1. i 2. Lakiery do włosów Taft. Srebrny to 4 z keratyną, czarny to mega mocna 5. Lakiery były całkiem niezłe, ale trzeba uważać żeby nie zrobić sobie nimi kasku na głowie :)
3. Odżywka Isana Intensywnie Pielęgnująca. Z tą intensywnością nie mogę się zgodzić. Odżywka była ok, pomagała rozczesać włosy, ale nie robiła nic poza tym.
4. Natei naturals szampon do włosów farbowanych. Z tyłu opakowania jest napisane że po użyciu tego szamponu jakieś osoby zauważyły łatwość rozczesywania. Niestety u mnie on włosy plątał i gdyby nie odżywka to pewnie miałabym na głowie jeden wielki kołtun. 
5. Elisse Odżywka do włosów. Tak samo jak odżywka z Isany pomagała rozczesać włosy, ale nic więcej nie robiła. 


6., 7., 8. BeBeauty płyn micelarny, peelingujący żel do mycia twarzy i micelarny żel do demakijażu. Na co dzień używam micelarnego żelu do zmycia makijażu, a potem zielony żel do oczyszczenia. Płyn używam tylko gdy mam wodoodporny makijaż lub gdy wracam z imprezy i chce szybko położyć się spać :)  
9. Himalaya Herbals maska do twarzy z Modlą Indyjską. TU mogliście przeczytać recenzję, w końcu udało mi się skończyć, na pewno kupię kolejne opakowanie, ale dopiero jak wykończę połowę maseczek które mam :)
10. Brawa maseczka siarkowa. Czyli wykończanie maseczek czas zacząć :) Maseczka ładnie oczyszcza pory i uspokaja zaczerwienienia
11. Nivea Matujący krem nawilżający na dzień. Moją opinie mogliście poznać TU. Niestety pod koniec zaczął brzydko pachnieć, nie chcąc ryzykować jestem zmuszona wyrzucić mimo że nie zużyłam go do końca.  


12. Isana Witaminy & Jogurt żel pod prysznic. Ma tak obłędny zapach, że po jego użyciu zaczęłam się zastanawiać jak by smakował koktail z tych wszystkich owoców które są na plakietce :)
13. Isana Olejek pod prysznic melon i gruszka. Zapach ma bardzo ciekawy, ale to że został nazwany olejkiem to wielka pomyłka bo olejku to on ma tylko konsystencje, wodnistą i mało wydajną.
14. Nivea Calm&Care anti-perspirant. Ten produkt bardzo mnie zaskoczył. Jeżeli zastosuje się go po goleniu to naprawdę pomaga zregenerować skórę. Nic nie szczypie i nie piecze. Jako antyperspirant nie zawsze sobie radzi.
15. Isana zmywacz do paznokci. To już kolejne opakowanie. Jest bardzo wydajny i dobrze radzi sobie ze zmyciem każdego lakieru, a przy tym nie należy do najdroższych.


16. Sally Hansen Maximum Growth. Moją opinię o niej wyraziłam w tym poście. Niestety pod koniec bardzo zgęstniała i już nie nadaje się do użytku.
17. EOS lip balm. Jakiś czas temu mi zaginęła i w końcu ją znalazłam w jakiejś dawno nie używanej torebce. Data ważności już dawno minęła więc czas ją wyrzucić. Bardzo ładnie nawilżała usta więc jak będę miała jeszcze okazję kiedyś kupić jakąś pomadkę EOS to na pewno z tego skorzystam :)
18. Wibo Eyeliner. Mój KWC, nie jestem w stanie powiedzieć które to już moje opakowanie.
19. Nivea Double Designer mascara. Tak jak pisałam w tym poście zużyłam tylko jedną połówkę. 

Jak można zauważyć w tym poście niektóre denka są oszukane, ale niestety czasami się tak zdarza, że chociaż bardzo byśmy chciały coś zużyć do końca to po prostu nie jest nam to dane. 
Jeżeli używałyście któryś z tych produktów to koniecznie dajcie mi znać co o nim sądzicie :)

Pozdrawiam
Aneta